Archiwa tagu: matt sorum

Slash’s Snakepit – It’s Five O’Clock Somewhere

Tak oto w końcu przyszedł czas na moją pierwszą notkę. Mam nadzieję, że bardzo Was nie zanudzę 😉 Enjoy.

Historia Slash’s Snakepit rozpoczęła się już w lipcu 1993 roku, kiedy to po zakończonej trasie, promującej Use Your Illusion, Guns N’ Roses postanowili zrobić sobie przerwę we wspólnym koncertowaniu. Wówczas Slash przerobił część swojego domu na studio nagraniowe, gdzie po wydaniu „The Spaghetti Incident?” sporo czasu spędzał wraz z Mattem Sorumem, pracując nad materiałem na kolejną płytę Gunsów.

Warto wspomnieć, że nazwa później powstałego zespołu Slasha, wzięła się właśnie od nazwy studia. Tak wyjaśniał to gitarzysta w jednym z wywiadów: ”Miałem ogromną klatkę dla węży z wielkimi rozsuwanymi szklanymi drzwiami, w której trzymałem kilka dość imponujących ośmiometrowych pytonów, a ponieważ studio znajdowało tuż obok klatki, nazwaliśmy je Snakepit.” Na pytanie, dlaczego zespół otrzymał taką samą nazwę, Slash odpowiedział: ”Byliśmy po prostu zbyt leniwi, by myśleć nad nową!”

Tymczasem w Gn’R coraz bardziej zaostrzały się konflikty pomiędzy Axlem, a resztą zespołu. W czerwcu 1994 roku wokalista wyrzucił z Guns N’ Roses Gilby’ego Clarke’a nie konsultując tego z pozostałymi muzykami, a na jego miejsce przyjął Paula Tobiasa, znanego również jako Paul Huge. Relacje między nowym gitarzystą, a Slashem, Duffem i Mattem były jednak na tyle złe, iż wkrótce Slash odmówił nagrywania z Huge’m w swoim studiu, uzasadniając decyzję ”negatywną energią”, jaka wytwarzała się w jego domu podczas tych sesji. Taki obrót sprawy spowodował z kolei liczne napięcia pomiędzy gitarzystą, a Axlem.

Wkrótce w wyniku współpracy Slasha z Mattem Sorumem powstały dema kilku piosenek, które muzycy mieli zamiar wykorzystać na najnowszej płycie Guns N’ Roses, jednakże Axl odrzucił materiał, oświadczając: ”Nie mam ochoty grać tego rodzaju muzyki”. Jak stwierdza Slash w swojej autobiografii, nie był zdziwiony taką reakcją wokalisty, a nawet w pewnym sensie odpowiadała mu ona, gdyż – jak wyznaje – mógł pisać piosenki bez żadnej presji, po prostu dobrze się bawiąc.

W listopadzie 1994 roku do Slasha i Matta dołączyli wyrzucony z Gn’R Gilby Clarke oraz basista Alice In Chains – Mike Inez. We czwórkę muzycy zbierali się w studiu Slasha na sesje jamowe, a w efekcie postanowili utworzyć własny projekt – Snakepit. Brakowało im tylko wokalisty… Poszukiwania trwały około miesiąca; w końcu spośród czterdziestu kandydatów wybrano Erica Dovera z Jellyfish, który w grudniu dołączył do nowo powstałego zespołu. Wtedy prace nad pierwszą płytą Slash’s Snakepit ruszyły pełną parą. W 26 dni muzycy nagrali ponad 17 utworów, które następnie miały trafić na album.

 

W styczniu 1995 r. Slash i Eric rozpoczęli małą trasę po USA i Kanadzie. Odwiedzili także Azję oraz Europę, dając tam niewielkie akustyczne koncerty, udzielając wywiadów i promując grupę, natomiast w połowie lutego przyszedł czas na debiutancką płytę zespołu „It’s Five O’Clock Somewhere”, na której ostatecznie znalazło się 14 piosenek. Pomysł na tytuł podsunął Slashowi… barman na lotnisku w Londynie. Gitarzysta poprosił o drinka, mimo że była wówczas dziesiąta rano, a alkohol sprzedawano dopiero od siedemnastej. W odpowiedzi usłyszał:”Spokojnie, gzieś na świecie jest teraz piąta!”Slash wybrał to zdanie jako tytuł swojego albumu, bo oznaczało dla niego także pewien sposób patrzenia na życie: wszystko jedno, jak wygląda ono tutaj, gdzie mieszkasz; gdzieś na świecie jest teraz zupełnie inaczej!

Warto także wspomnieć, że okładkę płyty zaprojektował ojciec Slasha – Anthony, a za wykonanie odpowiada młodszy brat gitarzysty – Ash. Rysunek został zrobiony sprayem na ścianie w pokoju hotelowym. Jeśli przyjrzycie się zdjęciu poniżej, możecie nawet zauważyć gniazdko elektryczne 😉

 

Album, promowany przez single: „Beggars & Hangers-On”, „Good To Be Alive” oraz „Neither Can I”, zdobył uznanie zarówno fanów rockowo-bluesowych brzmień, jak również i krytyków muzycznych, którzy w recenzjach nie szczędzili słów pochwały.

Jednakże kiedy po wydaniu płyty przyszedł czas na promującą nagranie trasę koncertową, okazało się, że na tournee nie mogą wyruszyć Mike Inez i Matt Sorum. Muzycy musieli wrócić do swoich zespołów, by pracować nad materiałami na najnowsze albumy Alice In Chains i Guns N’ Roses. Ich odejście nie zniechęciło jednak reszty grupy i wkrótce do Snakepit dołączyli perkusista Brian Tichy oraz basista James Lomenzo z zespołu Zakka Wylde’a – Pride & Glory, by towarzyszyć muzykom w trasie koncertowej.

 

1 kwietnia Slash’s Snakepit wyruszyli w trasę po USA, Europie, Japonii i Ameryce Południowej. Grali na małych scenach i w klubach, unikając spektakularnych przedstawień, jakie dwójka z nich wcześniej dawała z Guns N’ Roses. Chcieli odciąć się od grania na stadionach i urządzania efektownych show z koncertów. Zależało im tylko na muzyce. Oto, co na ten temat pisze Slash w autobiografii: ”Ten projekt pomógł mi odkryć na nowo, dlaczego kocham to, co robię, […] pozwolił mi odnaleźć to, o czym wiedziałem od zawsze: bycie w zespole nie musi wymagać  wysiłku emocjonalnego i psychicznego… wszystko może koncentrować się jedynie na muzyce.”

A teraz na kilka chwil dość zanudzania historią, posłuchajcie:

1.”Neither Can I”
Zapewne mało kto spodziewał się takiego otwarcia płyty. Pesymistyczny, napisany w połowie przez Slasha, w połowie przez Dovera utwór o samobójstwie jest jednak intrygującym wstępem do całego albumu.


oraz
wersja akustyczna (video)

2.”Dime Store Rock”
Agresywnie podsumowujący życie w Los Angeles utwór, który pod koniec uspokaja się, by w efekcie zakończyć się ciekawym outrem.



3.”Beggars & Hangers-On”
Współtworzona przez Duffa piosenka o odrzuconej miłości, wzbogacona o doskonały riff Slasha.
Klip promujący utwór

4.”Good To Be Alive”
Sarkastyczny tekst, znakomite gitary i pozornie niedbałe outro sprawiają, że „Good To Be Alive” jest jednym z najbardziej wyróżniających się utworów na płycie.
Klip

5.”What Do You Want To Be”
Piosenka, w której charakterystyczny głos Doveradominuje nad przeplatającymi się riffami Slasha.


6.”Monkey Chow”
Przytłaczający utwór o narkotykach, w całości napisany przez Gilby’ego.

7.”Soma City Ward”
Za komentarz niech posłużą tutaj słowa Slasha:”Soma to narkotyk, który dostajesz,gdy jesteś na oddziale psychiatrycznym. Ma za zadanie uspokoić cię, żebyś był podatny na współpracę. Innymi słowy, czyni cię upośledzonym umysłowo. „Soma City Ward” to fantastyczna piosenka na jeden z tych tematów, o których zwykle nie mówi się na co dzień.”
Chyba nie muszę wspominać o świetnych riffach? 😉
http://pl.youtube.com/watch?v=2m8rinUlVg8

8.”Jizz Da Pit”
Instrumentalny, składający się z dwóch części utwór, bazujący na riffie, który od zawsze lubił grać Slash.

9.”Lower”
Ponury nastrój utworu, posępna melodia oraz tekst, powstały pod wpływem emocji, jakie wywołała u muzyków samobójcza śmierć dwóch ważnych dla nich osób: Kurta Cobaina oraz byłej dziewczyny Slasha – Savannah.

10.”Take It Away”
Typowy rocker z zapadającym w pamięć refrenem i ciekawą grą gitar.
http://pl.youtube.com/watch?v=WJQ6CB2nirM

11.”Doin’ Fine”
Ta piosenka to przede wszystkim klasyczny riff Slasha oraz tekst o nieustającej imprezie, jaką kiedyś było dla gitarzysty życie w Hell House razem z Guns N’ Roses. Jako ciekawostkę mogę dodać, że głosy, które słychać w studyjnej wersji utworu, zostały nagrane podczas autentycznego party, na którym obecni byli muzycy Snakepit (można usłyszeć Mike’a Ineza rozbijającego telewizor;) )

12.”Be The Ball”
Tekst, w całości napisany przez Slasha, powstał pod wpływem jednej z jego ulubionych książek – ”Fear and Loathing in Las Vegas” Huntera S. Thompsona oraz miłości gitarzysty do flipperów (pinballi). Jest spojrzeniem ”oczami” kulki z flippera na życie rozgrywające się według książkowego schematu.
http://pl.youtube.com/watch?v=5DiHeC-DbZw

13.”I Hate Everybody (But You)”
Piosenka napisana przez Slasha dla jego ówczesnej żony – Renee.

14.”Back And Forth Again”
Spokojna ballada ze znakomitą, porywającą solówką.
http://pl.youtube.com/watch?v=c9safn8sQqc
oraz
wersja akustyczna

 

W kwietniu, podczas koncertu w Chicago, muzycy mieli okazję wystąpić razem z Izzy’m. Slash’s Snakepit i Stradlin zagrali wspólnie cover The Rolling Stones – „Bitch”.
http://pl.youtube.com/watch?v=STirW1jdfG8

Ponadto grupa często wykonywała także dwa utwory z solowej płyty Gilby’ego Clarke’a – „Pawnshop Guitars”:

oraz

Po zakończeniu trasy koncertowej w sierpniu 1995 r. zespół na 3 lata zawiesił działalność. Eric Dover rozpoczął pracę na nową płytą zespołu Imperial Drag, James Lomenzo powrócił do Pride & Glory, Brian Tichy nagrywał z Vinnie Moorem, a Slash i Gilby… hmm…  o tym w następnych notkach 🙂

Johnny Crash

Grupa Johnny Crash narodziła się w roku 1987 jako projekt gitarzysty Chrisa Stewarda. Do współpracy zaangażował Vickiego Jamesa Wrighta w roli wokalisty, Stephena „Punkee” Adamo jako perkusistę, basistę Terry’ego Nailsa jako basistę i Augusta Worchella jako wokalistę. Nailsa zastąpił wkrótce Andy Rodgers.  Grupa od początku odcinała się od ówczesnej sceny rockowej sięgając do korzeni, a więc, przede wszystkim Ac/dc, czy Aerosmith.
Te inspiracje są wyraźnie wyczuwalne w ich muzyce.

W 1990 zespołowi udało się grupie nagrać debiutancki album „Neighbourhood Threat” promowany singlem „Hey kid”.

Wkrótce potem August Worchell pogrążył się w narkotykach i został zastąpiony przez JJ Bolta. Odszedł także  Adamo. Jego miejsce zajął kolega Christophera Stewarta, grający z nim wcześniej w zespole Population 5, Matt Sorum. Wcześniej perkusistą miał zostać James Kottak, ale Steward zobaczył Matta grającego w Viper Roomie i po krótkiej rozmowie Sorum został członkiem zespołu.
Do zespołu dołączył także Dizzy Reed, polecony przez JJBolta, który grał z nim wcześniej w klubowym zespole The Wild. Podobnie jak w GN’R, tak i w Johnnym Crashu Dizzy nie spotkał się na początku z entuzjastycznym przyjęciem jako klawiszowiec, ale wkrótce został zaakceptowany. Zespół warto więc pamiętać, choćby z racji spotkania przyszłych Gunnersów.

Grupa nagrała album „Damnation Alley”, o którym Chris Steward po nagraniu powiedział, że ludzie nie słuchają już takiej muzyki.  Steward zaproponował powtórzenie prac nad płytą, ale projekt porzucono. Nieco później zaproponował również wyjazd na trasę do Europy, ale po kłótni z Vickim Jamesem Wrightem odnośnie rzekomej kradzieży części sprzętu zespół przestał istnieć, a „Damnation Alley” ostatecznie nie zostało wydane. Warto wspomnieć,że według wytwórni jednym z mocniejszych punktów płyty była nagrana dla żartu, inspirowana balladami Bon Jovi, piosenka „She makes love easy”. Płyta, choć nie wydana oficjalnie, pojawia się czasem na aukcjach internetowych.
Krążek zawiera 12 kawałków silnie inspirowanych nagraniami Ac/dc i innych zespołów z nurtu hard rocka i heavy metalu.

Vicki komplementuje wkład Soruma w płytę. W jednym z wywiadów udzielonych w 2007 stwierdził, że to, co Matt zagrał na płycie,to najlepsze z jego nagrań. Wright wspomina też współpracę z Dizzym w innym zespole.

Dla fanów Johnny’ego Crasha istotna może być informacja,że  gdy w 1992 basista Andy Rogers zmarł z powodu przedawkowania narkotyków, co, jak się wydawało w tym czasie, ostatecznie zamknęło temat wydania drugiej płyty zespołu.

W późniejszych latach kilkakrotnie mówiło się o reunionie Johnny’ego Crasha, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. A co z „Damnation Alley”?
Okazuje sie, że Vicky z Chrisem osiągnęli porozumienie i zdecydowali o wydaniu płyty. W roku 2008 nie wydany wcześniej album „Damnation Alley” ukazał się jednak pod nazwą „Unfinished business”.

Lista utworów:

1 Damnation Alley
2 Monkey See Monkey Do
3 Mama Don’t Care (What She Don’t See)
4 Renegade
5 In The Groove
6 Rock ‚N Roll Suicide
7 Summer Daze
8 Ditch The Bitch
9 When It Gets Hard
10 Livin’ Above The Law
11 No Parole

i rarytas, który nie zmieścił się na płycie:

 

Warto wspomnieć,że dyskografię zespołu uzupełniają niewydane dema, nagrane jeszcze w oryginalnym składzie, prawdopodobnie w roku 1989.