Archiwa tagu: rose

Chinese Democracy starts now

Zaczyna się dalekim okrzykiem,wszystko jakby się budziło, Chińczycy rozmawiają, lekki odcień paniki… Wiadomo, że coś się zbliża. Wejście gitary, parokrotnie powtórzony motyw, wreszcie znajomy wrzask.
Panie i panowie  – startujemy!
Porzućmy  na chwilę rozważania o 15 latach,13 milionach, o tym, że to „tylko Axl”, że płytę produkowało mniej więcej tylu ludzi, ilu mieszka w Chinach 😉
Ostatecznie i tak najważniejsza jest muzyka,czyż nie?

Już na początku plus dla Axla i jego ekipy. Wydanie tej płyty pod tytułem Chinese Democracy spowodowało protest Chin ze względu na przywołanie w tekście piosenki chociażby Falun Gong, czyli jedynej realnej opozycji w tym kraju. A to spory sukces jak na zespół rockowy,nie sądzicie?
Piosenka ma w sobie sporo energii, choć raczej mały potencjał, by stać się hitem radiowym w dobie piosenek lekkich, łatwych i przyjemnych.
Po ostrym,rockowym Chinese Democracy zdecydowana zmiana klimatu – Shackler’s revenge – tak Gunsi nie grali nigdy. Można zarzucić tej piosence dyskotekowy rytm, ale nie nie sposób odmówić jej energii i żywiołowości podobnej do tej znanej z debiutanckiej płyty Gunsów. Styl zupełnie inny, solówki również, ale wściekłość ta sama. „Don’t ever try tell me how much you care for me” Yeah !!!
Następnie mamy Better, kolejna zmiana klimatu. Być może już trochę osłuchałem się z tym kawałkiem, ale na tle Shackler’s revange wypada dość mdło. Zdecydowanie za długi, acz nie sposób odmówić mu dość silnego radiowego klimatu. Hitowy, może nawet za bardzo. Mimo to wciąż silny punkt płyty.

Po tym mocnym początku pora na Street of dreams. To dawne The Blues ze zmienionym w ostatniej chwili tytułem. Chyba najbardziej radiowa piosenka Gunsów z tej płyty. Interesujący tekst, ciekawe zmiany. Jedna z moich ulubionych, mimo, że znam ją od lat.

What I thought was beautiful
Don’t live inside of you
Anymore
” dramatycznie wyśpiewane,wykrzyczane przez Axla
porywa za serce każdego,kto kiedyś kochał…

Po Street of dreams mamy If the world, jakby żywcem wyjęte ze ścieżki dźwiękowej  jakiegoś filmu. Leniwe, uspokajające, acz  zupełnie „nie w stylu Gn’R.” Tylko, czy to coś zmienia? Osobiście razi mnie nieco maniera wokalna w tym kawałku, która sprawia,że ciężko mi się go słucha. Nie da się ukryć, że powtarzający się refren sprawia wrażenie dość monotonnego, a co za tym idzie również piosenka wydaje sie nieco za długa.

There was a time… Tak, był taki czas, gdy Gunsi nie pomyśleliby o takim wstępie do piosenki. Piosenki, w której Axl daje z siebie wszystko. Nie wierzycie? Spróbujcie zaśpiewać. Kiedyś miałem mu za złe właśnie to, że wciąż śpiewa i śpiewa, a nie daje pograć muzykom. Dziś nabrałem troszkę dystansu, bo wbrew pozorom to wszystko doskonale się komponuje. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to materiał na singiel. Kolejny przejmujący, pełen emocji tekst, po mistrzowsku zaśpiewany przez Axla.

Ballad nadszedł czas  – Catcher in the rye stoi w kolejce.Nie wiem,czy to dobre rozwiązane, bo  utwory są dość podobne, jeśli chodzi o strukturę. Poprockowe Catcher in the rye przywodzi na myśl dokonania The Beatles.
Materiał na singiel? Czemu nie.Czy na pewno nie mogło tego być na Use Your Illusion?
Nigdy się nie dowiemy.
Nie da się jednak ukryć, że  piosenka  może nieco nużyć.

„Don’t you try stop us now” – czyli Scraped przywołuje echa „Tastes it god,don’t it”. Energiczne, przebojowe,choć pozostaje jedno pytanie – kto ma nie próbować zatrzymać Gunsów i dlaczego to sam Axl staje w obronie,zamiast całego zespolu… Ale widać takie prawo wokalisty 😉

Niektórzy twierdzą,że w Rhiad & The Beduins można doszukać się ech Appetite for Destruction.Sam nic takiego nie słyszę. Kawałek na pewno ostry, Axl wykrzykuje swoje pod adresem Beduinów i Rijadu; można potraktować piosenkę jako kolejny protest przeciw wszelkim formom dyktatury, tym razem ze strony radykalnych muzułmanów.Choć rzecz jasna bardziej pasowałby tu Teheran, ale nie wymagajmy od Axla więcej wiedzy niż od przeciętnego Amerykanina. Mimo wszystko to piosenka z gatunku tak zwanych wypełniaczy.  Niemniej jednak dość fajnie komponuje się z resztą.

Sorry – spokojnie,niemal melancholijne.Rozliczenie Axla z … no właśnie nie wiadomo z kim. Może fani, może byli koledzy z zespołu, a może wszyscy po trochu.Axl oznajmia im wszystkim: Nie przepraszam za siebie,jestem jaki jestem,przyjmij to do wiadomości i zaakceptuj. Znaczące w tym kontekście są zwłaszcza słowa:
„Nobody owes you not one goddamn thing”
Warto przesłuchać i przemyśleć.

I.R.S. ,pierwszy kawałek z  Chinese Democracy, jaki mieli szansę poznać fani, pierwszy zwiastun  tego, czego możemy oczekiwać.
Piosenka całkiem przyzwoita, sprawdzająca się zwłaszcza na koncertach, gdzie fani chcą sobie pośpiewać, a niekoniecznie zwracać uwagę na tekst. Zmiany tempa, wrzeszczący momentami wręcz potępieńczo Axl. Trzeba czegoś więcej?

Ano czasem trzeba. Przydaje sie odrobina wytchnienia, na dodatek z całkiem ciekawym tekstem.To wszystko znajdziecie w „Madagascarze”. Kiedyś jeden z moich ulubionych kawałków na nadciągającej płycie. Dziś… wciąż w czołówce, ale nie da się ukryć,że czegoś jednak zabrakło… Nie do końca wiem czego, może oświetlenia rodem z Rock in Rio 3, może odrobiny piskliwego wokalu Axla z tego koncertu,który sprawiał,że piosenka brzmiała bardziej przejmująco…  Teraz Axl brzmi trochę jak sterany życiem człowiek zmierzający swoją ostatnią drogą: zdradzony, zdruzgotany, bez cienia nadziei…choć nie do końca. Świadczą o tym chociażby fragmenty wkomponowane  w utwór.

Na osobną  recenzję zasługiwałby  This  I love…Jednak zamiast tego fragment tekstu:

„So if she’s somewhere near me
I hope to God she hears me
There’s no one else
Could ever make me feel
I’m so alive”


A to wszystko okraszone  dramatycznym, przepełnionym bólem głosem Axla, orkiestrą i harfą oraz gitarową solówką przypominającą  brzmienie tego, którego od ponad 10 lat nie ma już w Gunsach…Na pierwszym planie pozostaje jednak przede wszystkim  Axl i jego dramat. Dramat, o którym nasłuchaliśmy się wiele, ale jeszcze nigdy w ten sposób. Owszem,mamy tu orkiestrę,ale wszystko brzmi dość ascetycznie.Ten kawałek po prostu trzeba usłyszeć.
W ciszy, w samotności, wczytując się w tekst…

Dla mnie tu płyta mogłaby się zakończyć, bo This I love absolutnie powala,ale zostało przecież jeszcze Prostitite.
Rozliczenie z przeszlością. Przesłanie: „Zrobiłem, co musiałem” Teraz idę dalej…Chodź za mną…

Czy pójdziemy? Ja na pewno!

Hollywood Rose

Początki Hollywood Rose sięgają roku 1983, gdy Axl przybył do Los Angeles i spotkał tam starego kumpla Izzy’ego Stradlina. Stradlin, który siedział tam już od dłuższego czasu grał w tym czasie w  grupie Shire. Przedstawił Axla gitarzyście Chrisowi Weberowi. Tak powstał zespół A.X.L, w którego składzie wkrótce znaleźli się także basista Rick Mars oraz, znany już z Shire, perkusista Johnny Kreis.
Rick Mars nie zagrzał długo miejsca w zespole, bowiem wkrótce został zastąpiony przez Andre’a  Roxxa.
Jednak i on nie pograł zbyt długo ustępując miejsca Rickowi Hollandowi.

Zespół zmienił nazwę na Rose i zaczął koncertować. W tym czasie powstały takie utwory jak: „Shadow of your love”, Wreckless”(wczesna wersja Reckless Life) czy „My way – your way” (wczesna wersja Anything Goes), a także  wczesne wersje Back of bitch. Zespół grywał także Everything’s OK, Rock N’ Roll Survivor, Cold Hard Cash, Rock N’ Roll Rose, Nice Boys (Rose Tattoo)  czy Hair Of The Dog (Nazareth)



W styczniu 1984 zespół w składzie :
Axl, Izzy, Chris Webber i Johnny Kreis nagrał taśmę demo, na której zarejestrowano „Killing Time”, „Anything Goes”, „Rocker”, „Shadow Of Your Love” i „Reckless Life”.

Wcześniej Axl z Izzym i Johnnym Kreisem nagrali demówki, które stanowią pierwszy zarejestrowany materiał zespołu. Kreis, opowiadając później o okolicznościach poznania Axla wspominał, że był to człowiek, który chciał odnieść sukces, ale nie bardzo wiedział jak. Izzy, grający w tym czasie z Kreisem w Shire, postanowił wspomóc kumpla z Lafayette i namówił Kreisa na udział w sesji nagraniowej, za którą Kreis dostał skrzynkę piwa i pizzę. Pytając, jak ma zagrać dostał odpowiedź : Graj szybko z bluesowym feelingiem. Zespół nie miał wcześniej żadnych prób razem.


Mimo, że oficjalna zmiana nazwy zespołu nastąpiła dopiero w czerwcu tego samego roku, na taśmie demo widniała nowa         nazwa:  Hollywood Rose, którą już od marca preferował Axl.
Ta sama nazwa pojawia się również na niektórych, wcześniejszych wejściówkach na koncerty.

 

Hollywood Rose

Izzy, Axl i Chris

W tym czasie grupa nie wydała oficjalnie żadnego albumu, a w sierpniu 1984 oficjalnie przestała istnieć.Reaktywowała się jedynie na jeden koncert 31 grudnia 1984 w składzie z Robem Gardnerem na perkusji oraz Stevenem Darrenem na basie.

 

Uzupełnienie:
Grupa reaktywowała się w późnych latach 80-tych  z Chrisem Weberem i wokalistą Jimmym Swanem w składzie
Próbowali nagrać płytę, ale nic z tego nie wyszło.

W roku 2004 Chris Weber, który kilka lat wcześniej sądził się z Axlem odnośnie praw autorskie do Back of bitch i Shadow of your love, zdecydował się na sprzedaż nagrań 5 dem zarejestrowanych przez Hollywood Rose wytwórni Cleopatra Records, która 22 czerwca tego samego roku zdecydowała się wydać płytę Hollywood Rose – Roots of Guns N’ Roses. Wydanie płyty próbował zablokować Axl Rose, widząc w tym naruszenie marki, naruszenie jego praw i tak dalej. Co ciekawe, powodami w tej samej sprawie byli także Slash i Duff.

Mimo to płyta została wydana bez przeszkód i zawierała 15 nagrań, bowiem 5 kawałków, które istniały wcześniej w postaci dem, a więc

Killing time ( 3.39 ) ( Chris Weber, Axl Rose )

Anything goes (5.07 ) ( Rose, Izzy Stradlin, Weber )

Rocker ( 3.50 ) ( Weber, Rose ) (3.50)

Shadow of your love (2.58) ( Rose, Stradlin, Paul Tobias )

Reckless Life (4.40 ) ( Rose, Stradlin )

zostało  zremiksowanych przez  Gilby’ego Clarke’a, który postawił na powtórne nagranie gitary w kawałkach Shadow of your love i Reckless life przez oryginalnego gitarzystę GN’R Traciiego Gunsa. O swój remix pokusił się także Fred Coury, perkusista przez chwilę zastępujący kiedyś Stevena Adlera podczas trasy.

Przy okazji tego typu wydawnictw nie mogło obejść się bez wersji japońskiej wydanej 18 stycznia 2005, na której, prócz nagrań z wersji europejskiej znaleźć możemy bonusowe DVD.

Grupa „przetrwała” w muzyce Gunsów w początkowym etapie ich kariery, czego echem jest chociażby ten, wczesny, występ Guns N’ Roses w klubie Roxy, gdzie wśród bogatego repertuaru możemy odnaleźć utwory, które zakorzenione są jeszcze w epoce Hollywood Rose…

L.A.Guns

W 1983 gitarzysta Tracii Guns wraz z wokalistą Michaelem Jagoszem, basistą Ole Baichem i perkusistą Robem Gardnerem założyli L.A. Guns. Jagosz wkrótce został skazany do więzienia za molestowanie 16-letniej fanki, a rolę wokalisty przejął Axl Rose, który nie miał co robić po rozpadzie Rapidfire. Wkrótce potem Jagosz wyszedł z więzienia, a Rose wraz ze Stradlinem zaczęli tworzyć Hollywood Rose.

Członkowie L.A. Guns, poza Jagoszem, spotkali się jeszcze później z Axlem. Gardner zagrał podczas reaktywacji Hollywood Rose, a Tracii Guns i Ole Beich współtworzyli Guns N’ Roses, z którego jednak odeszli, by zając się reaktywowanym L.A. Guns.

W pierwszym składzie ( z Jagoszem) L.A. Guns nagrali epkę Collector’s Edition No. 1. Epka wyszła w 1985, później została powtórnie wydana na płycie Hollywood Raw z 2004, wraz z niewydanymi wcześniej nagraniami z 1987.

Lista utworów:

Wspominając czas w Guns N’ Roses Tracii powiedział, że nie wie, czy z nim zespół byłby gorszy, czy lepszy, ale na pewno byłby ostrzejszy. Po odejściu Slasha z Gn’R Tracii skontaktował się z managmentem GN’R, gdyż był zainteresowany rolą gitarzysty, ale Axl nie był zainteresowany jego usługami.

Rob Gardner i Ole Beich opuścili zespół w 1985, a Jagosz został zastąpiony przez Paula Blacka. W 1991 Beich utopił się w kopenhaskim jeziorze. W 2014 zmarł  Michael Jagosz.

Samo L.A. Guns przetrwało do dziś…

fragmenty koncertu L.A. Guns z  13 października 1984 ( na wokalu Axl Rose )

 

 

Rapidfire

Gdy w 1982 Bill „Axl” Bailey przybył do Los Angeles nie od razu nawiązał współpracę z Jeffem „Izzym”  Isbellem.
Jak sam wspomina wpierw długo obserwowal i uczył się życia. Ślady tych przemyśleń zawarł później w swoich piosenkach nagranych z GN’R. Ale ten zespół nie był pierwszym,w jakim na poważnie zakotwiczył się Axl. Okazuje się bowiem, że 25 maja 1983 doszło do historycznego wydarzenia. Grupa Rapidfire; w skład której wchodzili: wokalista William „Axl” Bailey, gitarzysta Kevin Lawrence, basista Mike Hammernik oraz perkusista Chuck Gordon; zdecydowała się nagrać taśmę demo, na której znalazło się 5 utworów zespołu:

Trzy dni później Bill Bailey opuścił zespół.

Nieco później grupa nagrała jeszcze epkę „Afterburner” z Lawrence’m na wokalu.

1. Ready to rumble

    2. Nothing left to say

3. Don’t walk away

           4. When the lights go out

O tym, jak „ważny” dla Axla był ten zespół świadczy fakt, że nie wiedzielibyśmy o jego istnieniu, gdyby w 2004 gitarzysta Kevin Lawrence nie zdecydował się poinformować, że na święta tego roku wyjdzie płyta z wyżej wymienionymi piosenkami stanowiącymi pierwsze zarejestrowane nagrania z udziałem Rose’a. Lawrence dodał, że płyta zawierać będzie niepublkowane wcześniej zdjęcia z epoki, gdy Axl nie miał jeszcze tatuaży, a o samych nagraniach powiedział, że głos Axla na płycie Rapidfire jest bliższy temu, co prezentuje Rob Halford, niż Axl Rose na debiutanckim albumie w GN’R.


Dwa lata później, w 2006 dowiedzieliśmy się,że płyta nadal jest w fazie miksowania, gdyż ludzie odpowiedzialni za jej wydanie chcą, by nagrania pojawiły się w jakości tak dobrej, jak to tylko możliwe.

W sierpniu 2006 na stronie zespołu pojawiła się informacja od samego Lawrence’a z przeprosinami dla fanów. Poinformował,że jego prawnik pracuje z prawnikiem Axla nad tym, aby płyta została wydana w formie, którą Axl będzie w stanie zaakceptować. Dodał,że niezależnie od tego, jak mówi prawo, mógłby wydać tę płytę w każdym momencie. Jednakże ze względu na to, że uważał Axla za przyjaciela; z nadzieją na to, że jeszcze kiedyś z nim porozmawia; zamierza uzgadniać z nim formę wydania płyty. Gdyby jednak Axl wycofał się ze współpracy płyta i tak zostanie wydana.

Do wydania płytki doszło ostatecznie 15 listopada 2014.

Zawierała pięć utworów nagranych z Axlem, Kevin zapowiedział także wydanie drugiej epki, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło i płytkę dostali nieliczni fani.

14 stycznia 2016 Kevin Lawrence, człowiek, który zdecydował, że świat musi usłyszeć pierwszy materiał, jaki nagrał Axl Rose zmarł na atak serca… Wcześniej samobójstwo popełnił jego wieloletni przyjaciel i prawnik Joshua Solomon, któremu zawdzięczamy to, że Kevin w ogóle podjął się wyzwania wydania epki Rapidfire. To zmobilizowało gitarzystę do wydania epki za wszelką cenę.

Kevin wspominał wtedy o batalii, jaką wciąż toczy z prawnikami Axla, nie obarczając jednak winą samego muzyka, którego spotkał kilkanaście lat temu i spotkanie przebiegało w przyjaznej atmosferze.

O różnych ciekawych smaczkach związanych z Rapidfire przeczytacie także tutaj.