Love Spit Love

Rok 1991. Były wokalista rozwiązanego Psychodelic Furs kontaktuje się z byłym gitarzystą Pale Divine.Richard Fortus miał pomóc Richardowo Butlerowi w pracy nad solową płytą. „Po drodze” natknęli się na bezrobotnego perkusistę Franka Ferrera. Skład zespołu uzupełnił Chris Watson. Im dłużej  Fortus pracował nad krążkiem, tym bardziej jasne stawało się, że nie będzie to solowa płyta Butlera. Tak powstał Love Spit Love.Zespół nie miał jednak basisty. Do współpracy w tej roli zaangażowano więc  brata Richarda, Tima Butlera. Po latach wysiłków płyta ukazała się wreszcie w sierpniu 1994.

W wersji „podstawowej” zawierała 12 utworów, jednak pojawiło się także wydanie 2-dyskowe.

Lista utworów:

„Seventeen’

„Superman”

„Half a life”

„jigsaw”

„Change in the weather”

„Wake up”

„Am i wrong”

„Green”

„Please”

„Codeine”

„St. Mary’s Gate”

„More”

Druga płyta zawiera 2 wideoklipy: „Change in the weather” i „Am I wrong”, poza nimi bonus dla Europejczyków „All she wants”, dwie interesujące wersje „Wake up”(akustyczna i live),a także akustyczną wersję piosenek „Codeine” i „Song”. Prócz nich krążek uzupełnia alternatywna wersja utworu „More than money”.

 

Po wydaniu płyty i ciepłym przyjęciu singla „Am I wrong” przez MTV zespół ruszył w trasę. Wkrótce jego skład uzupełnił nowy basista Lonnie D Hillyer.

Pod koniec 1995 zespół poproszono o nagranie coveru grupy The Smiths „How soon is now?” do filmu Craft.
Później ta sama wersja została użyta na potrzeby popularnego serialu „Czarodziejki”

Z punktu widzenia fana GN’R w Love Spit Love ważny jest nie tylko udział dwóch muzyków, którzy grają obecnie w Gn’R, ale także fakt, że Fortus jest współautorem 5 piosenek, a więc sporej części płyty. Richard współtworzył „Seventeen”, „Jigsaw”, „Wake Up” , „Green” i „St. Mary’s Gate”

Grupa odniosłaby może większy sukces, gdyby nie bankructwo wspierającej ich wytwórni.
Tak, czy inaczej nie powstrzymało to zespołu przed dalszą działalnością.
Ale to już  zupełnie inna historia, na kolejną notkę… „ha, w przyszłości” 😉

Gilby Clarke – Pawnshop guitars

Płyta, która dla mnie osobiście jest szczególna z kilku względów. Przede wszystkim jest to świetny, rockendrollowy materiał. Ale, co ważniejsze, jest to materiał, który w roku wydania był praktycznie niedostępny w Polsce. W sklepach muzycznych, gdzie wszyscy wiedzieli kim jest Izzy Stradlin, czy Duff McKagan,gdy pytałem o debiut Gilby’ego Clarke’a zapadała krępująca cisza… Dziwne, w kraju, w którym rok, czy dwa lata wcześniej Gunsi byli obecni wszędzie. Ale był to pewien symbol zmierzchu zainteresowania GN’R.

Na etapie nagrywania krążka Gilby nie wiedział, co stanie się w nieodległej przyszłości. Płyta, która powstała w wyniku współpracy z muzykami GN’R jest szczególna. Szczególna, bo w taki, czy inny sposób pojawili się na niej wszyscy muzycy muzycy GN’R włącznie z Axlem.
Oczywiście nie sposób byłoby zebrać ich razem w jednym miejscu, ale mimo to jest w tym jakiś przedsmak tego, co moglibyśmy dostać, gdyby nie późniejsze wydarzenia.

Pomysł na nagranie solowej płyty zrodził się najprawdopodobniej w związku z inną wizją muzyki, jaką mial Gilby. Nie mógł jej realizować w GN’R,w którym według jego własnych słów rządził w tym czasie Axl, który miał wspólną wizję na nową płytę z Duffem. Być może był to właśnie czas, gdy Axl chciał pójść śladami Izzy’ego i Duffa i nagrać własny solowy krążek. Później jednak uznał,że może ten pomysł zrealizować w ramach GN’R…
Tak, czy inaczej piosenki Gilby’ego nie pasowały do nowej koncepcji zespołu. Część materiału, wczesne wersje niektórych piosenek powstały już w roku 1990, w czasie gdy Gilby wraz z Jo „Dogiem” Almeidą grywał jako zespół Blackouts. Jednak prace nad płytą trwały sporo czasu, chociażby ze względu na udział Gilby’ego w trasie koncertowej GN’R.

Pierwotnie w zespole Gilby’ego było miejsce dla Jo Almeidy, jednak gitarzysta Gn’R potrzebował kogoś, kto gra nie tylko bluesa, ale także rocka. Padło na Ryana Roxie, znanego już Gilby’emu wcześniej z grupy Candy. Skład zespołu uzupełnili perkusista Mark Danzeisen i basista Will Effertz. Jednak oczywiście nie były to jedyne osoby, które nagrywały płytę. Prócz wspomnianych już wcześniej muzyków GN’R na płycie usłyszeć można także Teddy’ego Andreadisa, Jonathana Daniela,Jo Almeidę, Franka Blacka, czy Roba Affuso.  A wymieniłem tylko część muzyków.

Płyta promowana wideoklipem do piosenki „Cure me or kill me” pojawiła się w lipcu 1994 roku.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że piosenkę współtworzył Slash.

Mimo, że już wcześniej z obozu GN’R docierały niepokojące pogłoski o usunięciu Gilby’ego z zespołu, to znalazły one swoje potwierdzenie dopiero po ukazaniu się Pawnshop Guitars. W świetle tego zdarzenia tym bardziej warto zwrócić uwagę na płytę,na której po raz ostatni zagrali wszyscy Gunsi kojarzeni z największą trasą w historii zespołu.

Po otwierającym płytę przebojowym kawałku czas na balladę. Jeden z najciekawszych utworów skomponowanych przez Gilb’yego „Black”.


Nową wersję utworu, nagraną  z Dilaną Robinchaux, jedną z kandydatek na wokalistkę projektu Rock Star Supernova, można także usłyszeć na wydanej w 2007 kolekcji najlepszych przebojów Gilby’ego.  Jednak, moim skromnym zdaniem, Gilby nie powinien jej był nagrywać dwa razy, gdyż tylko na tym straciła.
Na perkusji słyszymy tu Matta Soruma.
Warto zanotować także współudział Dizzy’ego.

Sorum jest także perkusistą w następnym kawałku.
„Tijuana Jail”, zbliża się stylowo do nagrań Kill for Thrills, jednak jest znacznie bardziej przebojowa.
Prócz Matta kolejny raz Gilby’ego wsparł tutaj Slash.
Do piosenki powstał wideoklip.

Co ciekawe, po latach nagrano kolejną wersję tego utworu i również do niej powstał teledysk.

Następnie mamy dwa nieco słabsze kawałki: ” Skin & Bones” i „Johanna’s Chopper”.
Ten drugi, z powodów nie do końca dla mnie zrozumiałych, doczekał się nawet singla:

W „Skin  & Bones” warto zanotować udział  znanej z GN’R Roberty Freeman.
„Let’s get lost” nieco podobne do „Black”
nie może raczej równać się z największymi hitami Gilby’ego, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Prócz Gilby’ego gra tam także Dizzy.
„Pawn shop guitars” nieco na siłę został chyba kawałkiem tytułowym…
Na swojej debiutanckiej płycie solowej Gilby pozostał wierny korzeniom. Mamy więc cover Rolling Stones „Dead Flowers” z gościnnym udziałem Axla Rose, a zaraz po nim „Jail Guitar Doors” cover grupy The Clash, w którym usłyszeć możemy także Duffa, który wraca do korzeni nie tylko jako basista, ale i perkusista.

I to już niemal koniec, bo zostało jeszcze „Hunting Dogs” i „Shut up”. Oczywiście na tle poprzednich piosenek nie wypadają one najlepiej, ale „Shut up” stanowi dobre zwieńczenie płyty.
Warto w tym momencie wspomnieć, że jest do zwieńczenie dla Amerykanów i Europejczyków, gdyż Japończycy dostają na dokładkę utwór zatytułowany „West of the sunset”.
Jak miała pokazać przyszłość nie był to jedyny ukłon Gilby’ego w stronę Japonii.

Prócz wspomnianego wcześniej singla „Johanna’s Chopper” płycie towarzyszyły także wydany w dwóch wersjach singiel „Cure me or kill me”, na którym obok tytułowego utworu znalazły się także „Black” i „Shut up”.

Wersja holenderska:

Singiel poniżej zawiera normalną i wyedytowaną wersję tytułowego utworu.
Wersja amerykańska:

Warto wspomnieć także o singlu „Tijuana Jail”,zawierającym aż 5 różnych wersji tytułowej piosenki.

We Francji pojawił się także singiel do piosenki „Pawn Shop Guitars”.

Płytę promował także artykuł prasowy z dołączonym do niego podpisanym przez Gilby’ego zdjęciem:

Po nagraniu płyty zespół ruszył w trasę. O tym, jak ważne były piosenki z tego czasu świadczy fakt, że część z nich Gilby grywa do dziś i to nie tylko na własnych koncertach.

 

 

Duff McKagan – Believe In Me

Jak mówi sam Duff pomysł na nagranie solowej płyty był „od zawsze”,ale  pierwsze realne działania związane z jej nagraniem i wydaniem miały miejsce dopiero w 1991. Motywacja była prosta: basista Gn’R chciał być zauważony nie tylko jako członek zespołu, ale także jako samodzielny muzyk. Jako człowiek – orkiestra sporo materiału był w stanie stworzyć sam,pomogło doświadczenie zebrane w poprzednich zespołach. W latach 1991-93 wiele czasu poświęcał więc nie tylko trasie Gn’R, ale również własnej płycie. Oczywiście mógł przy tym liczyć na pomoc kolegów z Gn’R.
Dużym wsparciem okazało się też zainteresowanie wytwórni.

Po dwóch latach trasy z Gn’R i ciężkiej pracy nad własnym albumem; basista Gn’R nagrywał sam wszystkie instrumenty i wokale; Duff powołał do życia zespół,który stworzyli: klawiszowiec
Teddy Andreadis, basista Richard Duguay, gitarzysta Joie Mastrokalos  oraz perkusista Aaroon Brook. Liderem grupy został oczywiście McKagan,który postanowił zagrać na gitarze i zaśpiewać.


Grupa ruszyła w trasę 26 września 1993, tuż po trasie GN’R, co wywołało sprzeciw Axla, który bał się o zdrowie muzyka. Koncerty odbywały się do lutego następnego roku. Wkrótce po rozpoczęciu trasy ukazał się album pod znaczącym tytułem „Believe in me”.

 

Na płycie prócz kolegów z Guns N’ Roses, znaleźli się członkowie Skid Row, ale także Jeff Beck, czy Lenny Kravitz. Prócz tego nie zabrakło znanych okołogunsowych postaci jak Teddy „ZigZag” Andreadis, czy West Arkeen. Ta mieszanka zaowocowała interesującym, zróżnicowanym muzycznie materiałem,  w którym odnajdujemy McKagana jako artystę twórczego, samodzielnego, artystę, który doskonale wie, co i jak chce powiedzieć, nie bojąc się przy tym sięgać po muzyczne brzmienia, które niekoniecznie kojarzyliśmy do tej pory z muzykiem, bo o ile takie „Punk rock song”, jest raczej ukłonem w stronę punkrockowych początków, czymś, co doskonale wpisuje się w twórczość McKagana, o tyle już np. hołd dla jego zmarłego przyjaciela Josha Todda z Jetboy w „Man in the Meadow” może trochę zaskakiwać. Tym większym zaskoczeniem okażą sie współtworzone przez Matta Soruma „(F@*ked Up) Beyond Belief”, czy wreszcie  nagrane w duecie z Doc’em Newmanem „F@*k You”. Takich zaskakujących momentów jest zresztą znacznie więcej. Jednak w tym wszystkim McKagan wciąż jest sobą. Artystą, który nie odkrywa muzycznie Ameryki, za to zdecydowanie odsłania siebie. A to, z punktu widzenia fana, jest rzeczą godną najwyższego uznania.

Płycie towarzyszył klip do piosenki tytułowej, który, znacznie odbiegając od bogatych produkcji, z których słynęło GN’R nie zdołał chyba zdobyć artyście szerokiej rzeszy fanów.

Warto jeszcze wspomnieć o singlach z płyty. Pojawiły się dwa.  Były to single do „Punk rock song”, zawierający piosenkę pod tym samym tytułem oraz  „Believe in Me”, na którym, oprócz kawałka tytułowego znalazły się dwa muzyczne hołdy dla muzyków szczególnie bliskich McKaganowi. Muzyk zdecydował się nagrać własną wersję „Bambiego” Prince’a oraz utwór „Cracked Actor”  Davida Bowiego. Prócz tego na płycie miał się także znaleźć utwór Johnny’ego Thundersa „You can’t put your arms around a memory”, jednak ten został „zagarnięty” przez Guns N’ Roses.