Archiwa tagu: gilby

Rock Star Supernova

Czasem bywa tak, że uznani muzycy odrobinę się nudzą i wymyślają grupę określaną przez media jako supergrupa. Jeśli są to muzycy, którzy w swoich rodzimych zespołach odgrywają pierwszoplanowe role to niewykluczone, że grupa odniesie mniejszy bądź większy sukces. Jednak czasem nowo powstały zespół nie do końca ma pomysł na siebie., a muzycy wchodzący w jego skład nie należą do pierwszoplanowych twórczo postaci w swoich zespołach. Tak właśnie przedstawia się sytuacja trzech muzyków, o których mowa będzie w dzisiejszej notce.
„Sierota” po Guns n’ Roses – Gilby Clarke, Tommy Lee znany z Motley Crue oraz Jason Newsted , były członek Metallicy postanowili pograć razem i zatrząść sceną muzyczną. Tyle tylko, że żaden z nich nie czuł się na tyle dobrze, żeby objąć stanowisko wokalisty, w związku z czym sięgnięto po formułę, która sprawdziła się wcześniej w telewizji w przypadku szukania nowego wokalisty grupy INXS. Zespół postanowił wziąć udział w programie stacji CBS – Rock Star Supernova. Celem programu miało być wyłonienie z 15 mniej lub bardziej znanych postaci sceny muzycznej frontmana nowej formacji.
W ciągu 11 tygodni odpadło 14 z 15 kandydatów. Czy słusznie? Opinie mogą być podzielone, więc warto posłuchać muzyków w kolejności, w jakiej stracili swoje szanse.

Matt Hoffer – Planet Earth
Chris Pierson – Roxanne
Jenny Galt – How You Remind Me
Phil Ritchie featuring Jason Newstead – White Rabbit
Dana Andrews – Born to be Wild
Josh Logan – No Rain
Jill Gioia – Piece Of My Heart
Zayra Alvarez – Everybody Hurts
Patrice Pike – Somebody To Love
Ryan Star – Enjoy The Silence
Storm Large – Cryin
Magni Asgeirsson – Hush
Toby Rand – Knockin\’ On Heaven\’s Door
Dilana Robichaux – Lithium

Ostatecznie zwyciężcą programu został Kanadyjczyk Lukas Rossi, którego autorska piosenka Headspin ukazać się miała później na debiutanckiej płycie zespołu.

Zanim jednak do tego doszło zarówno Lukas Rossi, Toby Rand, jak i Magni Asgeirsson mieli okazję zaprezentować się w autorskim materiale grupy, która w wyniku procesu wytoczonego im przez mało znany zespół o nazwie Supernova musiała zmienić nazwę na Rock Star Supernova.
Zobaczmy te występy:
Supernova with Toby – Be Yourself and Five Other Cliches
Supernova – Its All Love
Supernova with Magni – It\’s All Love

Po ciężkich bojach o wokalistę grupa zaczęła pracę nad debiutanckim albumem, który ukazał się 21 listopada 2006 roku, zaledwie w kilka miesięcy po wybraniu Lukasa na frontmena zespołu. Płyta, która zyskała platynę w Kanadzie zebrała kiepskie recenzje, gdyż recenzenci spodziewali się więcej po tak gwiazdorskim zespole.

Na albumie znalazło się 11 utworów, jednak, co ciekawe żaden z nich nie był stworzony przez wszystkich członków zespołu. Mało tego, większość z nich stworzyli członkowie zespołu z ekipą, która nagrywała płytę.

Posłuchajmy :

Wkrótce po nagraniu płyty zespół ruszył w trasę koncertową. Niestety i tu spotkała grupe przykra niespodzianka, bo kontuzjowanego Jasona Newsteda musiał zastąpić Johnny Colt z formacji Black Crowes.
W styczniu 2007 roku na bazie sukcesu RSS Gilby Clarke wydał płytę pod tytułem Gilby Clarke, która zawierała jego największe hity i wzbogacona została o utwór Clarke’a „Black” nagrany ponownie z udziałem Dilany Robichaux.
W tym samym roku działalność Rock Star Supernovej stanęła pod znakiem zapytania. Członkowie zespołu zaczęli pracować na własną rękę, wskutek czego w kwietniu 2008 roku Lukas Rossi ogłosił odejście z zepołu, mimo iż wcześniej zapowiadał powrót z grupą pod inną nazwą. Sprzeczne komunikaty odnośnie przyszłości wydawali także inni członkowie zespołu, między innymi Gilby Clarke, dla którego nie było jasne, czy zespół wciąż jeszcze istnieje i czy sam zamierza nadal w nim grać.

Ostatecznie grupa reaktywowała się na telewizyjną serię Battleground Earth w maju 2008 roku, ednak od tego czasu każdy z muzyków działa na własną rękę, choć formalnie zespół nie został rozwiązany.

Warto przypomnieć sobie chwilę największej chwały zespołu:
platynowa płyta dla zespołu za sprzedaż płyty w Kanadzie

RSS wydali cztery single. Były to : „It’s all love”, „Be yourself ( and 5 other cliches) , „Headspin” oraz „Can’t bring myself to this fuse”.

Gilby Clarke – Swag

3 lata po wydaniu 99 Live Gilby wydał wreszcie swój czwarty studyjny solowy album.
Zaprosił na niego wielu znakomitych gości: Teddy’ego Andreadisa, Traciiego Gunsa, Erica Singera, Dereka Sheriniana, czy Kyle’a Vincenta. A to jeszcze nie wszyscy, warto zapoznać się z całą listą. Swag stanowi kontynuację obranego wcześniej przez Clarke’a kierunku – w stronę rocka lat 70-tych,80-tych. Nie sposób nie zauważyć, że komponowanie melodyjnych, łatwych w odbiorze piosenek jest dla Gilby’ego wyjątkowo proste. Zresztą widać to było już chociażby na Pawnshop Guitars.
Jednak Swag wydaje się dziełem niemal równie dobrym.
Zaczynamy bowiem od przebojowego „Aliena”, poprzez nie mniej ciekawe „Under the gun”, czy „Crocodile Tears”. Potem tempo na chwilę „siada” w „Broken Down Car” , by Gilby mógł nas zaskoczyć w jednym z najlepszych kawałków na płycie, mianowicie w „Margaricie”. Ta ballada jest jednym z moich ulubionych utworów w całej twórczości Gilby’ego. Po „Margaricie” jak po spotkaniu z niektórymi kobietami ( i alkoholem) czujemy,ze jesteśmy nikim  ;), więc tytuł następnego kawałka „I’m nobody” nie zaskakuje.
Potem nadchodzi „Judgement Day”,  podczas którego mamy „bać się psów” 😉
I wreszcie na  koniec  przebojowe „Heart of chrome” okraszone dawką  „Warm  Country Sun”.
Jednak Gilby nie tylko  komponuje, ale i edukuje muzycznie, zwracając uwagę na  artystów znaczących  wiele w historii muzyki. Oprócz oczywistych nawiązań do  jego ulubionych The Beatles, czy Rolling Stones na Swag znajdziemy także cover piosenki Davida Bowiego „Diamond Dogs”.

 

 

Gilby Clarke – Col. Parker

W roku 2000 Gilby „zmęczony ” karierą solową zaczepił się na chwilę w grającej  w Baked Potato grupie Blues Mafia, czerpiącej obficie z dorobku Muddy’ego Watersa. Grupa istniała krótko, reaktywowała się na moment w roku 2004.Krótko po rozwiązaniu Blues Mafii  były gitarzysta Gunsów nawiązał współpracę ze współwłaścicielem  Cat Clubu, perkusistą Slim Jimem Phantomem i dołączył do grupy Starfuckers, która grywała tam przez jakiś czas w czwartki. Prócz Gilby’ego i Slima członkami grupy byli także basista  Muddy Stardust oraz, znani nam skądinąd,  Tracii Guns i Teddy Andreadis. Przy okazji  koncertów grupy Starfuckers warto wspomnieć, że  22 czerwca 2000 roku  do Cat Clubu zawitał nie kto inny, jak nie widziany od 7 lat Axl Rose,który wspólnie z  Gilbym wystąpił w dwóch coverach piosenek Rolling Stones. Były to „Wild Horses” „Dead Flowers”. Według relacji samego Gilby’ego  Axl był w bardzo dobrym nastroju i świetnie się im rozmawiało.
Grupa Starfuckers w różnych konfiguracjach osobowych istnieje  w zasadzie do dziś, Gilby grywa z nią od czasu do czasu.
Bez  Tracii’ego Gunsa , ale wciąż w Cat Clubie, grupa  muzyków  tworzących  Starfuckers przekształciła się w kolejny coverband  noszący tym razem nazwę  Col . Parker.

 

Coś, co narodziło się  jako zespół  czterech spełnionych muzyków, chcących dobrze się bawić zaczęło wkrótce  interesować  wielu uznanych muzyków. Na koncertach coverbandu Col. Parker bywały takie sławy jak Jimmy Page, Jeff Beck, czy Brian May.
Zespół  grywał covery Stonesów, grupy Faces i wielu innych zespołów zakorzenionych w rocku lat 60 i 70. Zresztą  wystarczy przypomnieć sobie muzyczne fascynacje Gilby’ego.


Zainteresowanie zespołem ze strony fanów nie mogło nie przyciągnąć zainteresowania mediów, stąd też pomysł na płytę inspirowaną coverami ulubionych zespołów.
Wytwórnia poszła im na rękę i pozwoliła nagrać taką płytę, jaką sobie życzyli, stawiając jedynie warunek, by byli dumni z nagrań w przyszłości.
Gilby Clarke mówił : „Z moim materiałem solowym byłem często zapraszany do radiostacji,w których grano klasycznego rocka,coś takiego chciałem też nagrać na płycie Col. Parkera”.

Czy się udało?
Płyta pod prostym tytułem Rock n’ roll music ukazała się 23 października 2001 roku i zawierała  12 utworów utrzymanych w stylistyce rocka lat siedemdziesiątych. Pamiętając o korzeniach zespołu  warto  było zamieścić na niej dwa covery. Trzeba przyznać, że ich wybór był doskonały. Klasyczne, joplinowskie „Mercedes Benz” ,nagrane zresztą już wcześniej przez Gilby’ego na płycie Rubber oraz Pills inspirowane wersją New York Dolls.

Kilka lat po wydaniu płyty Slim pytany o przyszłość zespołu odpowiedział,że chętnie zagrałby z nimi jeszcze i nagrał kolejną płytę, jednak  na dziś  Col. Parker nie istnieje, a Gilby kontynuuje karierę solową.

Gilby Clarke – 99 Live


Płytkę 99 Live nagrano na żywo w Hollywood podczas trasy promującej płytę Rubber. Podczas trasy Gilby’ego wspierali Eric Singer ( Kiss), Tracii Guns i Stefan Adika.
Zestaw, który zaproponował nam Gilby składa się z 8 utworów.
Są to:
1.„Wasn’t yesterday great”  (z Hangover>
2. „Monkey chow”  <cover Slash’s Snakepit>
3. „Black” <z Pawnshop Guitars>
4. „Kilroy was there” < z Rubber>
5. „Motorcycle cowboys” <grupy Kill for Thrills>
6. „Good enough for rock n’ roll” < z Hangover>
7. „Cure me …or kill me…”< z Pawn shop guitars>
8. „Tijuana Jail” <z Pawn shop guitars>

Piosenek niewiele,ale dobór utworów  interesujący, pokazujący w pigułce ważniejsze dokonania Gilby’ego. Można  naprawdę odczuć atmosferę koncertu. Na szczególną uwagę zasługuje ponad dziesięciominutowa wersja „Tijuana Jail”, która zawiera w sobie niespodziankę dla fanów GN’R. Jaką? Najlepiej przekonać się o tym samemu.

 

Gilby Clarke – Rubber



Gilby niczym nie zaskakuje, ale to dobrze. Wciąż „tkwi” w kręgu lat 70-tych. Niektórzy fani dość krytycznie oceniają ten album, inni z kolei porównują go do najlepszych. Opinię najlepiej wyrobić sobie samemu.
Płyta zawiera 12 rockendrollowych kawałków, z których aż 10 jest autorstwa Gilby’ego.

Ex gitarzysta Gunsów wita nas kawałkiem „Kilroy was there” ,który rzekomo wyszedł także jako singiel.Niestety nie jestem w stanie tego potwierdzić. Sam utwór przyciąga uwagę, jednak zdecydowanie nie jest najmocniejszym punktem płyty.
Potem mamy nieco nużące „The Haunting” oraz  „Somethings wrong with you”.

„Sorry I can’t write song about you” to świetny kawałek, w którym słychać charakterystyczny luz Gilby;ego. Jasne są także jego inspiracje. Być może pomógł mu w tym luzie kolega z Candy – Jonathan Daniel, współtwórca utworu. Nie jest to jedyny gość Gilby’ego, bowiem w pozostałych kawałkach usłyszymy także Teddy’ego Andreadisa, Briana Tichego,  Erica Singera czy Robertę Freeman.

Skoro już o tym mowa,to nie sposób nie wspomnieć o coverach. Tym razem Giby zabrał się na kawałki Janis Joplin i New York Dolls. Jednego i drugiego trzeba koniecznie posłuchać, bo wyszły ex Gunnersowi znakomicie. Widać, że świetnie czuje się w takim repertuarze. I dobrze, że przypomina, o tym, iż „dobre kawałki są wszędzie”.

Na Kill for Thrills mieliśmy „Motorcycle Cowboys”, za to na Rubber przywitać się trzeba z „Hell’s Angels”. Jak widać Gilby nie tylko gra, ale i sporo się wozi 😀  Bardzo sympatyczny utwór z chwytliwym refrenem.

Kolejny kawałek nagrany z Danielem to „Saturday Disaster”. Nie ma tu już luzu Candy, są za to wrażenia po bardzo intensywnie przeżytym dniu. „Weekends never over” – śpiewa Gilby. Oj chciałoby się 😀

Po imprezie trudno pozbyć się śmieci. No i  tu właśnie mamy wspomniane już wcześniej „Trash”  New York Dollsów. Świetny cover świetnej piosenki.
Następnie nieco cięższe klimatycznie i zdecydowanie wolniejsze „Technicolor Stars”. Przyda się odrobina wytchnienia . Tym bardziej, że wśród muzyków współpracyjących z Gilbym w tej piosence usłyszymy znanego nam już Ryana Roxie.

Po chwili wytchnienia mamy dynamiczne „Superstar”. Interesujący kawałek, po którym przenosimy się jakby na płytę Ju Ju Hounds. „Bourbon Steet Blues” to dzieło Gilby’ego i jego kumpla z czasów przed Pawn Shop Guitars – Jo Almeidy. Lekko, sympatycznie.

I wreszcie na koniec tej niespełna czterdziestominutowej płyty „Frankie’s Planet”, czyli kawałek poświęcony córce Gilby’ego. Spokój, z nutą melancholii : „We had you, now you have us”…

Trudno jednoznacznie ocenić ten album: świetne covery, duża porcja dobrej muzyki, ale, mimo wszystko, pozostaje lekki niedosyt. Sprawdźcie sami 🙂