Bumblefoot – Forgotten anthology



Niemal każdy artysta ma swoim dorobku piosenki, których nie zdążył dokończyć w terminie odpowiednim,  by znalazły się na konkretnej płycie, albo z takich, czy innych powodów
nie znalazły uznania, czy to muzyków nagrywających album ,czy wytwórni. Czasem jest tak, że utwory te lądują w sieci i już nigdy nie zostają wydane, bywa, że lądują na stronie B singli, bądź kolekcjonerskich wydań płyt, ale zdarza się i tak, że artysta chce, żeby materiał, którego nie zdołał wydać wcześniej przybrał formę płyty, po to, by fani mogli zobaczyć jego muzyczny rozwój.

Tak właśnie stało się w przypadku zapomnianej antologii Rona Thala.

Powiedzieć o tej płycie, że jest lekka i łatwa byłoby nieporozumieniem.
Chcesz się uśmiechnąć w długie zimowe wieczory – włącz Beach Boys albo Ramones, ale od wydawnictwa pod tytułem Forgotten Anthology trzymaj się z daleka.

Dlaczego?

Wydany w kwietniu 2003 roku album jest kompilacją utworów z różnego czasu.

„Old”, „Thought I could fly”,  „Apathy” i „Shell” miały trafić już na drugą płytę Rona Thala, ale zostały odrzucone przez wytwórnię jako zbyt mroczne. Faktycznie z tych niemal grunge’owych utworów przebija nastrój wszechobecnego smutku, są ciężkie, ponure,

Komu nie wystarczy muzyka ma jeszcze teksty:

jak choćby ten z refrenu „Apathy”

„I don’t care at all
I don’t care no more
I’m just wasting time
got you on my mind…”

Nie trzeba wiele,  by poczuć nastrój tej części płyty, nie sądzicie ?

„Meat”, „day to remember”,  „Begged a big 1” , „Mine”, „Girl like you”, „heart attack”

Po nagraniu debiutu jako Bumblefoot „Hands” Ron zaczął pracować nad kolejną płytą, jednak w czasie pracy nad nią odszedł perkusista, nawiasem mówiąc brat Rona, dlatego Bumblefoot zdecydował się na stworzenie płyty od nowa, zamiast wydać płytę z osobą nie będącą członkiem zespołu. Część materiału znalazło się jednak na francuskiej wersji płyty „Uncool”.

Ta część płyty jest, nazwijmy ją metalowo – hardcore’owa, ale nie brakuje niespodzianek. Pokazuje inne oblicze Rona.

„Crunch” , „Maricona”, „13”, „She knows”, „Myth”

Część piosenek pochodzi z francuskiej wersji Uncool, część nie zdążyła znaleźć się na tej płycie. „She knows” w wersji akustycznej pojawiło się później na „Barefoot”.

Zasadniczo utwory mają klimat podobny do tego z Uncool, a więc imprezy z lat 70-tych,ale i tu nie brakuje niespodzianek.

„A way out” i „wasted away” początkowo były przeznaczone na album 9.11, jednak ostatecznie nie znalazły na niej miejsca.

„Mafalda”

pojawił się na kompilacji brytyjskiej The Alchemist z 2002, w tym samym roku ten utwór został opublikowany w brytyjskim magazynie Guitar Techniques jako materiał instruktażowy.

Celowo nie pisałem, jaki styl panuje w tych ostatnich kawałkach, gdyż jest to po prostu „styl” 😉  Bumblefoot.
Zresztą na całej płycie jest podobnie. Gdy już myślimy, że wiemy, czego się spodziewać Ron zaskakuje.

Jednak,jak wspomniałem na początku, nie jest to płyta ani lekka, ani łatwa.
Czy przyjemna?
To kwestia gustu, tego, czy lubi się takie granie, tego, na ile człowiek chce się dać pochłonąć magii dźwięków wyczarowanej przez Rona.
Każdy ma inny typ wrażliwości muzycznej, ale wydaje mi się,że ta płyta jest na tyle wszechstronna, że można tu znaleźć coś dla siebie.

Byle nie w długi, samotny, zimowy wieczór…

Czas na odrobinę muzyki:

Dodam jeszcze tylko, że od niedawna na stronie rodzimej wytwórni Rona można kupić wszystkie jego płyty z autografem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *